img

Uzdrawianie- sztuka czy nauka?


Człowiek zatem współbrzmi z kosmosem jako istota obdarzona ciałem, życiem, duszą i duchem, a jakiekolwiek zachwianie równowagi pomiędzy członami jego istoty ma swoje odzwierciedlenie w niedomaganiu lub chorobie. Zaburzenie owego współbrzmienia jest zgrzytem w harmonijnym utworze muzycznym, leczenie jest natomiast procesem przywracania utraconej harmonii.

Energia dźwięku tylko w pewnym aspekcie zagęszcza się do materii i na tej płaszczyźnie poddaje się wpływowi substancji, np. substancji leczniczych, ale także brutalnemu oddziaływaniu skalpela w trakcie zabiegu usunięcia chorej tkanki. Byłoby jednak wyrazem ślepoty duszy i ducha, gdybyśmy wyłącznie w obszarze materii szukali człowieka, istoty choroby i procesów uzdrawiania.

Jeżeli jednak chcemy iść drogą przywracania równowagi, to usiłując zagrać piękną melodię, niewątpliwie użytecznym, a wręcz niezbędnym jest poznanie zasady budowy fortepianu, ale jest to dopiero warunek wstępny do tego, aby stać się artystą. W tytułowym pytaniu przeciwstawiłam sobie dwa pojęcia: magię i duchowość.

Skoro wkraczamy w to, co niewidzialne, pytanie o to czy wstępujemy tym samym na drogę magii jest uzasadnione. Tego rodzaju pytanie pojawi się prędzej czy później. Słowo magia ma bowiem najczęściej w duszy zabarwienie pejoratywne. Oczywiście bardziej świadomi czytelnicy nawiążą do magii białej i czarnej, tylko w tej ostatniej widząc zagrożenie.

Wydaje się, że większość zarzutów i obaw w stosunku do medycyn pozaakademickich wywodzi się z niechęci do wpływu na płaszczyznach, których lekarze i chorzy nie znają, nie postrzegają, a których się lękają.